Ostatnie wpisy
Zakładki:
Komitet Wyborczy:
Zobacz
![]() edycja |
Naga Prawda: co nowego w IV RP?
wtorek, 14 listopada 2006
nadchodzi bonapartyzm?
![]() (inspirowane przez Bigapple na blogiu Joe255 w notce "To moje paranoje") No i proszę - nowe samoloty, nowe medale, nowe ..."szaty cesarza"?
czwartek, 28 września 2006
:: nasza codzienność ::
[nieustanne wybielanie skoku na demokrację] ![]() Zawiadowcy "życia politycznego" zasługują na głaskanie po główce, a nie na klapsa!!!
środa, 27 września 2006
:: my nigdy nie, nie poddamy się ::
[ PiS - Powoli i Spokojnie ] ![]() "...nie ma przestępstwa, bo nie widzę przestępstwa..." Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny - Zbigniew Ziobro :: i tak zwyciężymy ! ::
[Naga Prawda - reaktywacja? - nie chcemy już milczeć] ![]() - To prowokacja - twierdzą na konferencji prasowej - stoją za tym siły wrogie Państwu. No cóż - Państwo się panoszą, mimo że Państwo ...powinni już odejść.
czwartek, 24 listopada 2005
:: Marsz Równości idzie dalej ... ::
[Naga Prawda, podaje za organizatorami Marszu Równości] Marsz Równości nie zatrzymał się na Półwiejskiej w Poznaniu. Marsz Równości idzie dalej po całym kraju.
poniedziałek, 21 listopada 2005
:: Pedały do gazu ::
[pis.&.laf]
Pedały do gazu! Zrobimy z wami to, co Hitler zrobił z Żydami! - krzyczeli przeciwnicy Marszu Równości, który odbył się w Poznaniu jako finał poznańskich Dni Równości i Tolerancji. Marsz Równości, którego uczestnicy chcieli protestować przeciwko dyskryminacji ze względu na płeć, kolor skóry, orientację seksualną, niepełnosprawność - został zakazany przez władze miasta i uznany za nielegalny. witamy w IV RP..! :) fot. Łukasz Cynalewski / AG
wtorek, 15 listopada 2005
:: Kurski żyje! ::
[cudowne.wskrzeszenie.bulteriera] Łoj, ale się wczoraj uśmiałam, a ego to mi się rozrosło od Bałtyku do Tatr - podczas kiedy na ogół tylko do Łodzi sięga. A co mnie tak rozbawiło - ano decyzja PiS o ponownym wcieleniu w jej prawe szeregi pana Kurskiego, co go przed wyborami tak ostentacyjnie wyrzucali jak trędowatego jakiegoś. A ego moje skorzystało, gdyż nieprzewidywalne wskrzeszenie Kurskiego utwierdza mnie w przekonaniu, że ja to najzwyklej jakie profetyczne charyzmaty posiadam... ;) A przypomnijmy [pokrótce] jak było... W ostrej fazie kampanii prezydenckiej, pan Kurski - zaangażowany sztabowiec PiS i Lecha Kaczyńskiego, dyskretnie ogłosił w tygodniu "Angora", że "dziadek Tuska na ochotnika zgłosił się do Wermachtu"... W sztabie Tuska, co zrozumiałe zawrzało: "PiS walczy nie fair i zniża się do formułowania personalnych, obelżywych i niesprawdzonych podejrzeń". Błyskawicznie zawrzało także w PiS: "jak to, w naszym szlachetnym gronie znajduje się ktoś, kto zniża się do formułowania personalnych, obelżywych i niesprawdzonych podejrzeń? usuńmy go!!!" PiS był szczerze oburzony, a wręcz można powiedzieć ... przybity całym zajściem. Natychmiast powołał sąd koleżeński, który stwierdził co następuje: "Kurski posłużył się metodą niezgodną z zasadami, jakimi kieruje się partia PiS. Takie postępowanie w rywalizacji politycznej jest w ocenie sądu szczególnie naganne i musi zostać surowo napiętnowane." Ostatecznie Kurski-Bulterier, naciągnął szatę Kurski-Czarna-Owca i z szeregów PiS został widowiskowo, bezwzględnie i bezlitośnie usunięty. Ale ziarenko zakiełkowało. W międzyczasie, telewizyjni dziennikarze śledczy dogrzebali się do dokumentów, z których wynikało, że dziadek Tuska owszem, w Wermachcie służył. Później jeszcze wyszło na jaw, że nie tyle służył - a został siłą wcielony. Na koniec okazało się, że nie był to dziadek Tuska, ale brat jego dziadka od strony matki... :) Bądźmy jednak realistami. Nawet gdyby ostatecznie odkryto, że nie był to siłą wcielony brat dziadka od strony matki - tylko, przykładowo przekupiony kiełbasą pies sąsiadów kolegi dziadka Tuska - to przecież wici, jak należy poszło w świat: Tusk = Wermacht. No i upiekły się dwie smakowite pieczenie na jednym ogniu: dzięki zgrabnie uszytej aferce, PiS - na ostatniej przedwyborczej prostej - bezkarnie wylał kubło pomyj na Tuska, a zarazem przeprowadził widowiskową demonstrację swoich rzekomo świetlanych i bezlitośnie prawych przekonań... He, he... Finezyjne obrzucanie gównem z uwypukleniem etosu prawości. Majstersztyk. Co do mnie, to zastanawiałam się tylko, kiedy ta Czarna Owca - zostanie cudownie wskrzeszona i przywrócona do łask i honorów? Scenariusz z wyrodnym Kurskim, który bez wiedzy i zgody wszechwładnego K. - puszcza mediom... nową, atrakcyjną kaczkę - wydawał mi się co najmniej wyssany z palca, żeby nie powiedzieć: z dzioba. Natomiast, precyzyjnie wyreżyserowana historyjka z Tuskiem-Po-Kądzieli-Wermachtem - ryzykowna, ale przecież: skuteczna, co szybko pokazały wybory... W dniu wczorajszym "słowo ciałem się stało" i Kurski, ku zdumieniu i zgorszeniu naiwnych - powrócił na wybaczające łono swojej kryształowo prawej, acz... wyrozumiałej partii. Co oczywiste "surowe napiętnowanie" - nie może trwać wiecznie. W tym przypadku - wystarczył miesiąc. Sam zainteresowany, decyzję swojej partii komentuje następująco: "powróciłem do świata żywych". Jak widać cudowne wskrzeszenia są możliwe, tak drzewiej, jak i dziś. Mniemam, że nie jest to ostatni cud, który zobaczymy w IV RP. No i co by tu na koniec rzec... Szóstym zmysłem rozumiem grę polityków, którzy staną na głowie w kupie, aby dorwać się do władzy - sposobem, który w stoi w oczywistej sprzeczności z deklarowanym ideałem. Ale tego, jak "elektorat" daje się nabrać na takie jaskrawo żenujące numery, tego, cholera, nie rozumiem... Nie wiem, podobno: głupich jest więcej. Ślepych też?
czwartek, 10 listopada 2005
:: Teorie rzeczywistości ::
[inne.też.piękne] Zarząd oświaty Stanu Kansas w USA ogłosił, że w szkołach, obok teorii ewolucji gatunków Darwina - będą wykładane także teorie, które ją podważają. Na pierwszy rzut oka: taka decyzja, może wydawać się paradoksalna. Jednak naszym zdaniem, to słuszny ruch - zmierzający do rozwoju elastyczności, krytycznego i samodzielnego myślenia u uczniów, a także poszerzający ich światopogląd. Taką otwartość w postrzeganiu rzeczywistości, chcielibyśmy zobaczyć i u siebie, i u obserwatorów sceny politycznej, a przede wszystkim: u samych polityków. ;)
wtorek, 08 listopada 2005
:: Nowe Prawo i Sprawiedliwość ::
[samosąd.w.kaczystanie] Nastała Nowa Era. Wbrew przewidywaniom zwolenników New Age, nie jest to jednak Era Wodnika, nie jest to także Era Renifera. Jest to IV RP, czyli Rzeczpospolita Prawa i Sprawiedliwości. Wkrótce po wyborach priorytet "prawa i sprawiedliwości" nabrał szczególnego znaczenia. Zgodnie z wyborczymi obietnicami, nasz rząd - wyjątkową uwagę poświęca sądom, zagadnieniu ich sprawnego działania i niezawisłości. Będąc reformatorami, ale także tradycjonalistami - wprowadzamy zupełnie nowe standardy skutecznego sądownictwa, opartego na sprawdzonych przed wiekami wzorach. Ostatnią innowacją Samo-PiS-u jest samo-sąd. Należy działać szybko, skutecznie, bez zbędnej biurokracji. Ważna jest także sprawiedliwość i niezawiłość, której ideał, najszlachetniej uobecnia, uczciwy sąsiedzki osąd. Lincz to forma o wielowiekowej tradycji, jedyna - gwarantująca zarazem istotne oszczędności w zakresie sądowej administracji... Jeszcze przed wyborami, zatem w odległej III RP, hulał sobie po wsi Włodowie Pijaczek-Recydywista. Trzeba zaznaczyć, że nie dbał o utrzymywanie poprawnych stosunków sąsiedzkich, a niekiedy posuwał się nawet do terroryzowania wsi, z którego to powodu cała wieś miała go szczerze i serdecznie: dość. Pewnego dnia, doszło do istotniejszej scysji pomiędzy Recydywistą, a Przykładnymi Gospodarzami. W celu wyjaśnienia sprzeczki, Gospodarze trzykrotnie dzwonili na policję, jednak ta nie przyjechała. Za to recydywista na dobre rozszalał się z siekierą, śmigając z nią po wsi. Wonczas Gospodarze, poszli po rozum do głowy, skrzyknęli się i sarmackim zwyczajem - w pięciu chłopa zasiekli nicponia na śmierć. Widać tutaj zarówno pro-aktywną i pro-społeczną postawę Gospodarzy, ich umiłowanie tradycji, samodzielność w działaniu, a także oszczędność w realizacji zespołowych, zatem przemyślanych - koncepcji sprawiedliwości lokalnej. Jako znamienny, możemy przytoczyć także stary, a przecież dobry zwyczaj, aby własne sprawy - załatwiać we własnym gronie. Pro-aktywną i zaangażowaną społecznie postawę bohaterskich Gospodarzy - docenił nasz nowy Minister Sprawiedliwości - Zbigniew Ziobro, który w dniu dzisiejszym zwolnił sprawców linczu - z aresztu tymczasowego. W taki oto sposób, w Nowej Erze Prawa i Sprawiedliwości - jedną z urzędowo akceptowalnych form realizacji prawa, stał się: samosąd. Oczywiście, możemy tutaj długo dyskutować o zagrożeniu, które stanowił wzmiankowany Recydywista. Możemy zastanawiać się nad społecznymi, socjologicznymi i psychologicznymi motywami, które pchnęły było, nie było "sprawców" - do było, nie było: morderstwa. Zastanówmy się jednak nad postacią młodego, pro-aktywnego Ministra Sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a także nad formami uprawianej przez niego polityki. Zwolnienie uczestników linczu z aresztu - odpowiada potrzebom pewnej części wyborców, skuszonych wizją prawa - nieubłaganego dla prawdziwych przestępców, a łaskawego dla ofiar prześladowców. Ten gest Ministra, jest niewątpliwie ukłonem wobec tej części społeczeństwa. Jeśli jednak spojrzymy na niego inaczej, wówczas stanie się zaledwie kolejnym populistycznym chwytem PiS-u obliczonym na zdobycie poparcia wśród określonej części "sarmatów". Jednakże, ten marketingowy gest, wykracza swoją skalą poza sentymentalne, komórkowe koncerty chopinowskie w wykonaniu Premiera. Czy nie jest to gest - uprawniający samosądy? Konstytuujący zachowania tak agresywne, że prowadzące do śmierci ofiary? Czy nie jest znakiem, który statystyczny wyborca PiS-u [osoba niewykształcona, ze wsi] może odczytać, jako zachętę do załatwiania sąsiedzkich sporów na własną rękę? A może, ten gest jest symptomem tego, że zamiast sprawnego aparatu sądowego, otrzymamy od Samo-PiS-u - zaledwie, nieme przyzwolenie na pozbywanie się głośniejszych sąsiadów? Czy, jako jedna z pierwszych decyzji nowego Ministra Sprawiedliwości - nie stanowi on symbolicznego przeniesienia odpowiedzialności za "prawo i porządek", a często także za ludzkie życie - z policji i prokuratury na... sąsiadów przestępcy? Swoją drogą - jeśli Minister Finansów chce "zwiększyć deficyt", Minister Sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości "robi oko" do uczestników samosądu... to zastanawiam się - jaki będzie następny ruch, kolejnego z Ministrów tego rządu? Może Minister Edukacji orzeknie, że w IV RP dzieci nie muszą już chodzić do szkoły? Na pewno wzbudzi to zachwyt - młodej, bo młodej - ale sporej części narodu... Później wystarczy tylko obniżyć wiek osób uprawnionych do głosowania - i sukces w kolejnych wyborach zapewniony! Bo, tak długo - jak Polacy, będą kierować się "dziecięcym rozumem" - tak długo, będziemy mieli taki rząd-nie-rząd - jak teraz. Zobacz także, ocena decyzji Ziobro w GW: :: "Ręczne sterowanie i lincz" ::
piątek, 04 listopada 2005
:: Kobiety w IV RP ::
[blondi.górą!czerwone.precz!] Nie musieliśmy długo czekać na jasne rozstrzygnięcie "sprawy kobiet" w IV RP. Prawdopodobnie w ramach realizacji wyborczego sloganu "solidarności i równości" w dniu dziesiejszym została zdymisjonowana Minister Magdalena Środa - pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Rząd postanowił także zlikwidować biuro i urząd pełnomocnika. Te decyzje - jedne z pierwszych podjętych przez nowy rząd, mają wymiar nie tylko symboliczny, ale także merytoryczny. Rząd twierdzi, że ich podstawą były wcześniej zapowiadane oszczędności w zakresie finansowania nadmiernej liczby nieefektywnych urzędów. Jednakże projekty realizowane przez pełnomocnika ds. równego statusu nie były finansowane z budżetu, a z ... funduszów Unii Europejskiej. Likwidacja urzędu pełnomocnika jest równoznaczna z zerwaniem umów unijnych i dofinansowania. Jeśli więc rząd zlikwidował biuro, ewentualna kontynuacja prac - którą zapowiada rząd, będzie realizowana z pieniędzy ... podatników.Jak widać, za jednym zamachem rządowi udało się zrealizować postulat oszczędności i solidarności. Dodajmy, że likwidacja urzędu pełnomocnika ds. kobiet, jest niezgodna z dyrektywami Unii Europejskiej. Brak takiego urzędu w Polsce - oznacza unijne kary. Ale to chyba nie stanowi problemu w państwie prawa i sprawiedliwości? :) Wprawdzie, w IV RP kobiety czerwonowłose bywają dymisjonowane, za to blondynki cieszą się nieustającym powodzeniem i admiracją. Nowa, platynowa minister finansów [była nauczycielka obecnego Premiera] z radością oświadcza: To jedno zdanie spowodowało podniesienie cen obligacji i wzrost oprocentowania kredytów. To jasne, że w IV RP - kobiety są szanowane i doceniane, zatem żadne biura ds. statusu nie sa potrzebne. A może... sprytny ruch rządu z likwidacją pełnomocnika ds. równości, był po prostu próbą uspokojenia rynku - po wyczynie p. Minister Skarbu? [damski.prawy.prosty] | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||